22 marca 2010

Wybornie w Wyborczej

Znieść podział na odmieńców i normalsów

Joanna Klimowicz

Reaktywowane czasopismo "Furia" nie tylko otwiera drzwi szafy z przemilczeniami. Ono je po prostu rozbija w drzazgi. Podobnie jak cykl dyskusji o genderze, który zaczął się w Białymstoku



Fot. Agnieszka Sadowska / Agencj



Mamy wreszcie nowe - bardzo śmiałe - forum wymiany myśli. To cykliczne spotkania z genderem, które w ciągu najbliższych miesięcy wezmą pod lupę jeden z najbardziej znaczących aspektów życia człowieka - płeć i związaną z nią seksualność. Zaczęły się od czwartkowego spotkania pod przewrotnym tytułem: "Lesbijka, feministka - kobieta nieprawdziwa?". Na pytanie zgodziły się odpowiedzieć twórczynie reaktywowanego pisma feministyczno-lesbijskiego "Furia". Trzy eleganckie, wykształcone dziewczyny: Anna Laszuk (naczelna nieregularnika), Anna Zawadzka i Marta Konarzewska.

Feministka odczarowana

No właśnie - dlaczego taka ładna objazdowa redakcja? - padło nawet pytanie z sali. Dlaczego nie przywiozły ze sobą lesbijki butch w rybaczkach, z owłosionymi nogami, ostentacyjnie żującej gumę? A dlatego, że akurat takiej w redakcji nie ma, żaden to wymuszony PR. Na wieczorną dyskusję z Furiatkami w Centrum im. Zamenhofa przyszedł ponad stuosobowy tłum spragnionych wiedzy.

- Na zajęciach ze studentami zapytałam kim jest kobieta i otworzyłam worek ze stereotypami: zadbana, w sukience, nie przeklina, matka-Polka... Co to znaczy, że jesteśmy wytresowane w kobiecości? - pytała Małgorzata Skowrońska, socjolożka i romanistka, gospodyni spotkań z genderem.

- Ten model kobiecości nie zmienił się od XIX wieku. Aktualny to on nie jest - zaczęła Anna Laszuk. A jej koleżanki dodawały ze śmiechem: - Co nie znaczy, że "lejemy" na to, jak wyglądamy. Pudrujemy nos przed publicznym występem. Lubimy podawać obiad bliskim osobom. Feministka została odczarowana.

Poznaliśmy więc poglądy gości na schematyczny podział na płcie, role społeczne, preferencje seksualne, gotowe wzorce serwowane w serialach czy rolę feministek w debacie aborcyjnej. Ale nie tylko ich osobiste zdania - także dochodzące do głosu w Stanach i Europie trendy. I dowiedzieliśmy się, że wykluczający podział bywa krzywdzący, opresyjny. Właśnie z USA na polskie wydziały uczelniane przeniknął dość kontrowersyjny postulat postpłciowości, w myśl którego nie ma płci, nie ma jednej normy, a wszystko kształtujemy dowolnie.

Tęsknota za furią

Jak bardzo złożone są postawy ludzkie wobec płci, możemy przeczytać w pierwszym numerze reaktywowanej "Furii".

- Po co nam skrzydlata i wściekła "Furia"? - prowokacyjnie pytała autorki Małgorzata Skowrońska.

- To skandal, że nie było do tej pory pisma dla osób, które nie są heteronormatywne - odpowiedziała Anna Laszuk. - Tęskniłam po tym jak "Furia Pierwsza" zniknęła, więc wzięłam się do roboty.

A "Furia Pierwsza" była literackim feministycznym czasopismem lesbijskim, które w latach 1997-2001 wydawało stowarzyszenie OLA-Archiwum. Przeznaczone dla osób, które wolą "górną półkę", gdy przestało się ukazywać, wręcz osierociło stałe czytelniczki. Nowe pokolenie tropiło archiwalne numery po bibliotekach i prywatnych zbiorach. Nic nie wypełniło pustki. Anna Laszuk, dziennikarka radia TOK FM, publicystka i autorka książki "Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!" sama była taką osieroconą czytelniczką i czuła, że coś trzeba z tym zrobić. Jak wyznaje we wstępniaku, kopa dały jej słowa Joanny Piotrowskiej, szefowej Feminoteki, która pyta w takich chwilach "To gdzie jest ta Trzeba, która przyjdzie i zrobi?". Anka pomyślała: Widzę ją w lustrze. Do roboty!

Rok trwały przygotowania i oto mamy nową "Furię" - córkę "Furii Pierwszej". Ponad 140 stron do czytania, nie przypomina już dawnego skromnego zinu, jest bardziej radykalna, nowoczesna, nie przeznaczona tylko dla lesbijek. Jest w niej miejsce na tematykę biseksualizmu, osób drag czy queer, dla ruchu LGBT, który krąży wokół tematu widoczności osób nieheteroseksualnych, walki z homofobią i związków partnerskich.

"Furia" została dobrze przyjęta przez środowisko, ale podoba się też "heterykom". Pani korektorka z redakcji, mama czterech córek, nie może się doczekać, kiedy dostanie zlecenie na drugi numer pisma - wszystko inne, przy czym pracuje, wydaje jej się po "Furii" śmiertelnie nudne. Mnie też się podoba. To kawał dobrej - nie tylko naukowej - literatury.

Nie wszyscy chcą i mogą żyć w heteromatrixie


Ujęła mnie odwaga - czasem wręcz ekshibicjonizm - w podejmowaniu trudnych tematów. Jak choćby artykuł Aleksandry Sowy z krakowskiego oddziału Kampanii Przeciw Homofobii, naukowo rozbierający na czynniki pierwsze biseksualizm. I opatrzony post scriptum z refleksją autorki, dla której jest on "Kompromisem i bezwzględnością. Wkurwieniem i chęcią zmiany. Pokorą i zrozumieniem. Ekshibicjonizmem i wstydem. Ale przede wszystkim jest świadomością niewiedzy. I przede wszystkim o samej sobie".

Albo otwierający oczy reportaż Katarzyny Szustow o klubie "Wotever" w Londynie, gdzie "Nieważne, czy ktoś jest kobiecą kobietą, męską kobietą, kobiecym mężczyzną, czy męskim mężczyzną, czy ma pięćdziesiąt lat i nosi spódnice, choć powinien spodnie, czy jest na wózku inwalidzkim. Wotever to miejsce, gdzie jesteś sobą. Nikt cię nie wyśmieje". W zabawny sposób powstała jego nazwa. Otóż współzałożyciel/ka kabaretu Ingo pochodzi ze Szwecji i często odwiedza rodzinny dom. Raz na lotnisku zamawiał/a poranną kawę i bardzo zmęczony chłopak za ladą zapytał: "How can I help you, sir...madam... whatever?" Nie powiedział tego złośliwie, tylko zabrakło mu słowa. W języku angielskim "whatever" (od jego fonetycznego zapisu powstała nazwa klubu) oznacza: cokolwiek, jakkolwiek - w pozytywnym znaczeniu, czyli łączącym, scalającym możliwości, niedopowiedzenia. Taki jest ten klub. A zastanówmy się, czy u nas taki jest? Czy dorośliśmy już do tego, by taki powstał? Czy jest miejsce, do którego może pójść się pobawić, a może i poznać kogoś bliskiego np. transseksualny mężczyzna (w trakcie lub po kuracji hormonalnej), który szuka partnerki? Hmmm... Trudna sprawa.

Początki uświadamiania sobie "inności" i zabiegania o akceptację nie są łatwe, zresztą na żadnym etapie walka o własne szczęście, komfort, o należący się każdemu - jak pisze któraś z autorek - szacunek, łatwa nie jest. Literaturoznawczyni Marta Konarzewska pamięta okropne pierwsze rozmowy z rodziną nad przysłowiowym wigilijnym karpiem. Dziś już wie, że nie można do wszystkiego podchodzić tak śmiertelnie serio. W "Furii" można przeczytać jej nasycone erotyzmem opowiadania.

Ostatnio Marta jechała z Łodzi pociągiem na spotkanie promocyjne do Warszawy. W przedziale - jeszcze dwie kobiety. Nauczycielka z gimnazjum, opowiadająca o tym, że lubi krzyczeć na dzieci. I jej koleżanka, dodająca: - "Szkoda, że nie można ich bić". Marta - choć musiała przygotować się do spotkania - nie wyciągnęła "Furii" z torby, nie zaryzykowała starcia z "mainstreemowymi" poglądami. Gdy wracała naładowana pozytywną energią do Łodzi, już nie chowała czasopisma. Otworzyła je w przedziale i od deski do deski przeczytała własny artykuł. A co! Z każdym krokiem będzie łatwiej.

Marzę, by móc o tym pogadać jak o filmie

"Furia" zrobiła też furorę w Białymstoku, ale przede wszystkim pokazała, jak bardzo środowisko uczelniane tęskni za dyskusją na ten temat.

- Wychowywałem się w konserwatywnym środowisku. Moja 93-letnia mama nawet dziś, jak wychodziłem, pouczyła mnie, że człowiek wierzący nie powinien na takich spotkaniach się pokazywać - przyznał się Paweł Karpowicz, socjolog i psycholog. - Dlatego postawy homofobiczne musiałem kiedyś przepracować wewnątrz siebie. Z radością przyjmuję taką otwartą dyskusję, ona powinna toczyć się w całym kraju. Będę czytał wasze pismo, życzę sukcesów.

- Tydzień temu przeczytałem na portalu internetowym informację, że w jakimś niewielkim miasteczku w USA odwołano bal szkolny, bo jedna z par była jednopłciowa i "nieodpowiednio do płci" ubrana. Zszokowało mnie, że takie rzeczy dzieją się jeszcze w tej epoce - dodał inny gość spotkania. - Może to było prowincjonalne miasteczko, ale u nas tym bardziej nikt nie odważy się swych potrzeb nawet artykułować.

- Na moim wydziale brakuje podejmowania ważnych tematów, związanych z płcią, seksualnością - odważnie wystąpiła studentka pedagogiki Anna Kozicka. - Nie mamy rozmów o molestowaniu, gender, queer. Ba, podejrzewam, że niewiele osób na moim roku wie, co ten ostatni termin oznacza. Skoro tak jest na studiach, przygotowujących pedagogów, którzy mają pomóc drugiemu człowiekowi odnaleźć się w świecie, to jak jest z resztą mieszkańców Białegostoku? Ludzie krytykują marsze równości, wyznaczane są miejsca dla "odmieńców" i "normalsów", a te stereotypy wynikają z braku wiedzy. Marzę o tym, by o tematach queer i gender można było pogadać jak o filmie, na którym się ostatnio było w kinie.

Głównym dystrybutorem "Furii" jest Fundacja Feminoteka. Informacje o sprzedaży nieregularnika (w cenie 25 zł) znajdują się na stronie www.feminoteka.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok

20 marca 2010

Zachęta

rys. Wojciech Fangor

„Płeć? Sprawdzam! Kobiecość i męskość w sztuce Europy Wschodniej” to pierwszy reprezentatywny przegląd sztuki wschodnioeuropejskiej poświęconej problematyce ról płciowych od lat 60. ubiegłego wieku. Wystawa śledzi przemiany, jakim ulegały w sztuce stereotypowe wyobrażenia na temat ról kobiet i mężczyzn w konkretnych warunkach społeczno-politycznych.
Panorama sięga od Albanii przez Mołdawię i NRD do Polski. Zdecydowana przewaga kobiet. Zdecydowana przewaga nazwisk brzmiących obco nawet dla kogoś, kto ma słuch na najnowszą sztukę. Takie jest założenie tej wystawy - wydobyć to, co do tej pory ukryte.

"Płeć? Sprawdzam. Kobiecość i męskość w sztuce Europy Wschodniej", kuratorka Bojana Pejić, Zachęta, Warszawa, 20 marca - 13 czerwca

18 marca 2010

Furia! Furia! FUUUUURIAAAAA!!!

" A kiedy mowa o kobietach, zawsze pamiętajcie o Furii! Bez furii kobieta zbyt często i łatwo zmienia się w "kobietę". Oczywistą, a więc nieprawdziwą. Wytresowaną w "kobiecości", a więc przeznaczona dla czegoś lub kogoś, nie dla siebie. Naprawdę, Furia nie spada nam z nieba. Ona jest z nas."

17 marca 2010

Czwartkowe FURIAtki

Anna Laszuk, redaktorka naczelna "Furii", dziennikarka radia TOK FM, publicystka, autorka książki "Dziewczyny wyjdźcie z szafy". Twierdzi, że: "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne dziewczynki idą dokąd chcą".


Anna Zawadzka, socjolożka i dziennikarka. Członkini Archiwum Etnograficznego UW. Współtwórczyni zespołu Duldung. Współprowadzi audycję "Lepiej późno niż wcale" w radiu TOK FM.




Marta Konarzewska, literaturoznawczyni. Związana z Ośrodkiem Gender/Queer Studies WZSW w Łodzi, pismem "Portret", łódzkim klubem "Krytyki Politycznej". Przygotowuje publikację o polskiej literaturze lesbijskiej.




Rozmowę z "Furią" poprowadzi:

Małgorzata Skowrońska - (ur. 1981) socjolożka i romanistka. Do życia potrzebuje muzyki i spotkań z ludźmi. Wyznawczyni ideologii kawy o każdej porze dnia i nocy. Żywo zainteresowana problematyką gender i queer

Teoria i praktyka


źródło: komiks Alison Bechdel, Fun Home, Warszawa 2009

14 marca 2010

Feministka, lesbijka - kobieta nieprawdziwa?

Spotykamy się w Centrum im. Ludwika Zamenhofa
w czwartek 18 marca o 18:00!!!


Zaproszenie na pierwsze „Spotkania z genderem” przyjęły redaktorki nieregularnika feministyczno-lesbijskiego „Furia” - Anna Laszuk, Marta Konarzewska i Anna Zawadzka, o czym z dumą donosimy!

Mamy więc „Furię” i nie zawahamy się jej użyć w rozmowie o rzekomo nieprawdziwych kobietach – lesbijkach i feministkach.
Z „Furiatkami” porozmawiamy także o historii nieregularnika i jego spektakularnej reaktywacji; zapytamy : „ Po co nam wściekła i skrzydlata Furia?”.

Wszystkie chętne i wszystkich chętnych zapraszamy do żywej dyskusji.
Informujemy również, że podczas spotkania będzie można kupić nieregularnik ”Furia”, a niewykluczone, że autorki wzbogacą go autografem!

„Furia” – następczyni, czy jak mówią autorki, córka „Furii Pierwszej”- literackiego feministycznego czasopisma lesbijskiego, które w latach 1997-2001 wydawało stowarzyszenie OLA - Archiwum.
Reaktywowana „Furia” traktuje nie tylko o sytuacji lesbijek i feministek, ale również osób biseksualnych, drag czy queer. Krąży wokół podstawowych tematów dotyczących ruchu LGBT( ruch działający na rzecz lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transseksualnych/transgenderycznych) takich jak : widoczność osób niehetreroseksualnych, walka z homofobią, związki partnerskie.

Małgorzata Skowrońska - (ur. 1981) socjolożka i romanistka. Do życia potrzebuje muzyki i spotkań z ludźmi. Wyznawczyni ideologii kawy o każdej porze dnia i nocy. Żywo zainteresowana problematyką gender i queer.

4 marca 2010

Dress code

fot. Diane Arbus, Retired man and his wife in a nudist camp one morning, N.J.1963

Adam i Ewa w jednym żyli domu, Adam na lewo, a Ewa na prawo...

And the Gender-Neutral Oscar Goes To...

Since the first Academy Awards ceremony in 1929, separate acting Oscars have been presented to men and women. Women at that time had only recently won the right to vote and were still several decades away from equal rights outside the voting booth, so perhaps it was reasonable to offer them their own acting awards. But in the 21st century women contend with men for titles ranging from the American president to the American Idol. Clearly, there is no reason to still segregate acting Oscars by sex.

źródło: New York Times
cały artykuł: http://www.nytimes.com/2010/03/04/opinion/04elsesser.html?WT.mc_id=OP-SM-E-FB-SM-LIN-ATG-030410-NYT-OSC&WT.mc_ev=click

Let's talk about sex...


źródło: "Traktat o rzeczach codziennych. Sex&gender" Aldona Wiktorska-Święcka/ rysunki Tomasz Jakub Sysło

zaczarować goździki...