31 maja 2010

Gretkowska i Androgyne

Manuela Gretkowska w wywiadzie dla Newsweek Kobieta, w odopowiedzi na pytanie o ideał mężczyzy:
" idolem jest Jonny Depp (...) uwielbiam go nawet w roli Jacka Sparrowa w "Piratach z Karaibów". Umalowany długowłosy mężczyzna w sukience i spodniach, z bransoletkami, naszyjnikami. ANDROGYNICZNOŚĆ WYRAŻA PEŁNIĘ CZŁOWIECZEŃSTWA I JEST PRZEZ TO NAJBARDZIEJ LUDZKA. Johnny Depp jest bardzo męski, bo ma cechy kobiece. Kobietom łatwiej jest być zarazem kobiecymi i męskimi. Często muszą być niemal macho, żeby przetrwać i obronić swoje dzieci. W PRL jedynymi facetami z mocno wymalowanymi oczami jak Sparrow byli górnicy wychodzący z kopalni. Myślę, że to zachwyciło Iwaszkiewicza i stąd ten jego pomysł pochówku w górniczym mundurze".

25 maja 2010

Ale gość !!!

dr Tomasz Basiuk wyklada na Uniwersytecie Warszawskim w Ośrodku Studiów Amerykańskich, którym kieruje od 2005 roku. Jest autorem monografii poświęconej współeczesnemu powieściopisarzowi amerykańskiemu Williamowi Gaddisowi, współredaktorem trzech prac zbiorczych dotyczących queer studies ("Odmiany odmieńca", "Parametry pożądania" i "Out Here") i czlonkiem redakcji recenzowanego pisma internetowego "InterAlia" (http://www.interalia.org.pl/).

Co dziwnego w słowie queer?

Trzecie spotkanie z cyklu Spotkania z genderem

Co dziwnego w słowie queer?
27 maja (czwartek) 2010 r. godz. 17.00
gość spotkania: dr Tomasz Basiuk
prowadzenie: Małgorzata Skowrońska
Wstęp wolny

Już za chwileczkę, już za momencik… okaże się, że GENDER NIE ISTNIEJE!!!, że wszyscy nabieramy się na iluzoryczną kategorię tożsamości.
Jak to? A tak! Wszystkiemu winna teoria QUEER.

To będzie najdziwniejsze z dotychczasowych SPOTKAŃ Z GENDEREM.

W queerowym ogniu pytań Małgorzaty Skowrońskiej oraz publiczności stanie dr Tomasz Basiuk, wykładowca i kierownik Ośrodka Studiów Amerykańskich UW, Autor licznych publikacji dotyczących tematyki queerowej. Gość opowie o teorii, praktyce, literaturze i sztuce queer.


Niezmiennie zapraszamy wszystkie i wszystkich zainteresowanych. Zachęcamy również do spotkań z genderem w sieci
www.spotkaniazgenderem.blogspot.com

Centrum im. Ludwika Zamenhofa
ul. Warszawska 19


22 maja 2010

Queer your mind!

Słowo queer zrobiło ostatnio prawdziwą karierę. Mamy queerfesty, festiwale filmów queer, dni kultury queerowej i queer studies. Ukazało się też pierwsze polskie wydanie swoistej biblii teorii queer – „Gender trouble“ („Uwikłani w płeć“) Judith Butler
Z okazji pojawienia się tej ostatniej postanowiliśmy zapytać studentów queer studies i specjalistów w tej dziedzinie – dr. Jacka Kochanowskiego i dr. Tomasza Basiuka – jak zdefiniowaliby teorię queer, co wydaje im się w niej rewolucyjne i/lub kontrowersyjne i jak realizują ją w praktyce.
Queer theory – co takiego?

Dla jednych – teoria Innego:
Osobiście wiążę perspektywę queer z szeroko rozumianą problematyką „inności“; swoistą „ksenologią“, jako nauką (również praktyką kulturowo- społeczną) dotyczącą wszystkiego, co odmienne, obce, dziwne, nienormatywne, a jednocześnie wpisujące się w pluralistyczną rzeczywistość społeczną – na zasadzie twórczego konfliktu (koncepcja demokracji agonistycznej) raczej niż consensusu (wymuszonej akceptacji czy wyuczonej poprawności politycznej).
Dla innych – dekonstrukcja i krytyka zastanej rzeczywistości dotyczącej płci i seksualności:
Dla mnie queer to kwestionowanie pseudooczywistości związanych z tym, kim jesteśmy, i dekonstruowanie tożsamości, które bezrefleksyjnie przyjmujemy za swoje własne. Queer to uwolnienie od myślenia uwarunkowanego funkcjonującymi w kulturze od stuleci założeniami na temat płci, seksualności, a co za tym idzie wszystkimi kategoriami tożsamości.
Lub wreszcie kategoria, którą trudno zdefiniować i zrozumieć bez szerszego kontekstu historycznego:
Aby zrozumieć to pojęcie, trzeba zrozumieć historię dyskryminowania wszelkich mniejszości religijnych rasowych i płciowych. Poznanie historii wyzwalania się spod jarzma stereotypów kobiet, przemian obyczajowych, to prześledzenie przemian, jakie zachodziły przez dziesięciolecia w Co jest kontrowersyjne w QT? Kontrowersyjny w QT jest hermetyczny, a czasem dość mętny język stosowanego dyskursu. Pojemność. Z jednej strony daje przestrzeń dla wielu zjawisk i postaw, z drugiej strony może się rozpłynąć w tej różnorodności. Co może odebrać siłę queer. mentalności społecznej kultury Zachodu. Należy uzmysłowić sobie, jak w XX wieku media wpływały na obyczajowość, jak nauka przyczyniła się do pojmowania płciowości człowieka.
Dr Jacek Kochanowski: Queer to perspektywa lokalna – podejmowana z różnych pozycji (płciowych, seksualnych i in.) oraz w różnych kontekstach społecznych. Można jedynie wskazać na pewne wspólne elementy owych różnorodnych, teoretycznych i praktycznych, przedsięwzięć. Po pierwsze, to ujawnienie i odrzucenie tożsamości jako konstrukcji normatywnej, jako narzędzia władzy. Wszelką stałość, stabilność, dookreślenie osiąga się dzięki gestom przemocy, arbitralnie ograniczającym płynność tego, co ludzkie i wymuszające jego ustabilizowanie. Jednoznaczność jest możliwa tylko za cenę wykluczenia tego, co owej jednoznaczności przeszkadza. Płeć może znaczyć w jeden sposób tylko dlatego, że skazujemy na zapomnienie te wszystkie sposoby odgrywania płci [teoria queer kwestionuje istnienie płci biologicznej – wg niej płeć jest konstruktem kulturowym i jako taka jest performatywna – dlatego płci nie mamy, lecz ją odgrywamy – przyp. E.T.], które nie mieszczą się w owym usankcjonowanym znaczeniu, oraz zmuszamy tych, którzy poza przyjęte ramy wykraczają, do powrotu do normatywnych klatek. Dzięki temu uzyskujemy iluzję „oczywistości“ tego, czym jest męskość i kobiecość. Podobnie seksualność: jej nieskończone zróżnicowanie jest ograniczane do kilku wybranych i usankcjonowanych modeli. (...) Perspektywa queer związana jest z ujawnianiem arbitralności normatywnego definiowania „właściwego“ sposobu odgrywania płci czy „wartościowej“ seksualności i wskazywaniem, że tego rodzaju zabiegi zawsze wiążą się z wykluczeniem i cierpieniem osób, których zachowanie nie mieści się w owych jednoznacznych definicjach. Z tego powodu – po drugie – perspektywa queer zainteresowana jest opisywaniem świata z perspektywy tych, którzy uznani są za „niewłaściwie odmiennych“ (...). Perspektywa queer pyta o to, jak powstaje to, co kuriozalne jako „zewnętrzne“ do normalności, jakie procesy są odpowiedzialne za jej wyznaczanie i w jaki sposób można owe procesy osłabiać. Ponieważ – po trzecie – queer jest także strategią polityczną: już samo podjęcie opisu rzeczywistości z perspektywy queer, a zatem danie głosu temu, co kuriozalne, czyli skazane na milczenie i niewidzialność, jest aktem politycznym. Dr Tomasz Basiuk: Wydaje się, że etykieta queer pełni w Polsce nieco inną funkcję niż w krajach, z których tutaj przywędrowała. Funkcja queer w Polsce to przede wszystkim wspominana w cytowanych wypowiedziach mentalna rewolucja, której zasadniczą treścią jest dostrzeganie różnorodności społecznych wykluczeń i ich wzajemnego przenikania się, co może prowadzić do zniesienia widoczności niektórych podmiotów – chodzi o to, żeby dostrzegać zarówno różnice, jak i podobieństwa między sytuacją dobrze zarabiającej lesbijki i lesbijki na bezrobociu, albo o to, że gej transseksualista może nie zostać uznany za geja przez innych gejów, jeśli dostrzegą w nim tylko transseksualistę, albo o to, żeby homoseksualna Romka mogła funkcjonować jako lesbijka bez zacierania swojej etnicznej podmiotowości.
Co jest kontrowersyjne w QT?
Kontrowersyjny w QT jest hermetyczny, a czasem dość mętny język stosowanego dyskursu. Pojemność. Z jednej strony daje przestrzeń dla wielu zjawisk i postaw, z drugiej strony może się rozpłynąć w tej różnorodności. Co może odebrać siłę queer. Czy odpowiedź na pytanie o seksualną orientację w rodzaju „ja nie lubię się określać“ to odpowiedź queerowa, czy głos z szafy? Jak je rozróżnić? Czy za tą niechęcią do określenia się stoi rzeczywista niemożność jednoznacznej autodefinicji seksualnej, czy strach przed homofobią i niepogodzenie się z własnym homo- lub biseksualizmem? To jest mój problem z teorią queer: w praktyce może ona służyć jako zasłona dymna do zinternalizowanej homofobii. Szczególnie wśród polskich gejów i lesbijek, którzy nie mają za sobą – jak ich amerykańscy „bracia i siostry“ – 40 lat emancypacjii Parad Równości, tylko co najwyżej 20.Dr Tomasz Basiuk: Warta zastanowienia jest kwestia spolszczenia queer, tak w wymiarze językowej etykiety, jak i przyswojenia samej kategorii myślowej do lokalnego kontekstu. Słowo queer niewątpliwie może funkcjonować w Polsce jako językowa szafa (closet), ponieważ znakomita większość nie wie, co ono znaczy. Wtrącone do tekstu napisanego po polsku (jak ten) słowo to traci swój negatywny, paskudny wydźwięk (queer w języku angielskim przypomina polskie „pedał“ i „ciota“). W tej sytuacji rzeczywiście trudno porównywać wyautowanie się jako queer z ujawnieniem się jako lesbijka albo osoba transseksualna.A co rewolucyjne?
Rewolucyjność queer polega na uświadomieniu sobie ograniczeń ruchu feministycznego czy ruchu LGBT, czyli ruchów orbitujących wokół polityki tożsamości, które nieuchronnie generują kategorię Innego i w efekcie prowadzą do wykluczenia. (...) Rewolucyjność queer to również kontestacja heteromatriksu oraz myślenie w kategoriach postpłciowości. QT ma raczej charakter rewelacyjny niż rewolucyjny. Więcej odsłania czy ujawnia, otwiera raczej oczy niż prowokuje do nagłych działań czy spontanicznych gestów. Jacek Kochanowski: Perspektywa queer jest kontrowersyjna, bo przemawia w imieniu tego, co „kontrowersyjne“, kuriozalne, niepoprawne, niewłaściwe. I także na tym polega jej rewolucyjność. Rzeczywiście, bardzo nieprzyjemną stroną tej perspektywy jest ujawnianie mechanizmów przemocy działających wewnątrz środowisk, które same czują się ofiarami. To dlatego część środowisk feministycznych przyjmuje twórczość Judith Butler z oburzeniem: ujawnia ona, że nikt nie jest niewinny, że także feminizm może być odpowiedzialny za różnego rodzaju wykluczenia [historycznie – wykluczając ze swojego grona osoby, które nie pasowały do określonego wzorca – np. lesbijki butch, transseksualistów – przyp. E.T.]. Podobnie irytujące jest ujawnienie, że organizacje lesbijek i gejów, walczące rzekomo o prawa wszystkich LGBT, w rzeczywistości dążą do społecznej akceptacji dla jedynie części z nich: tych porządnych, monogamicznych, uporządkowanych płciowo i seksualnie [tak jak w przypadku akcji „Niech nas zobaczą“, która spotkała się z zarzutami o wykluczanie gejów i lesbijek z mniejszych miast, singli, osób niemonogamicznych itp. – przyp. E.T.]. (...) Rewolucyjność queer polega na tym, że choć opiera się on na świadomości nieuchronności przemocy w stosunkach międzyludzkich, to jednak nie zgadza się na jej legitymizowanie w imię racji „moralnej większości“ czy jakiejkolwiek innej większości.Co ma queer do geja, lesbijki i heteryka?
Określanie się jako queer jest przyznaniem się do istnienia poza/pomiędzy zdefiniowanymi tożsamościami, niemożnością/niechęcią jednoznacznej kategoryzacji – seksualnej czy płciowej. Heterykiem/heteryczką, gejem czy lesbijką można być w danej chwili czy kontekście, który wymaga zdefiniowania się w jakiś sposób, ale te określenia istnieją tylko „tu“ i „teraz“.
Według Jacka Kochanowskiego „gej“ czy „lesbijka“ i „queer“ to zupełnie różne perspektywy: queer to strategia wyśmiania wszystkich tożsamościowych kategorii, ukazanie ich absurdalności i przypadkowości. Te kategorie po prostu nic nie znaczą, ich znaczenie jest sztucznie konstruowane. Co to właściwie znaczy, że jestem gejem? Czy cokolwiek ponad to, jakiego rodzaju płeć ma mój partner seksualny? (...) Nie musimy „być“ kimkolwiek: gejem czy lesbijką, kobietą czy mężczyzną, możemy w y p o w i e d z i e ć posłuszeństwo obowiązkowemu posiadaniu tych wszystkich etykietek. Po co? Po to, żeby nie starać się im „dorównać“, po to, żeby nie wkładać całej swojej energii w napełnianie tych pustych nazw treścią, żeby ich nie materializować na powierzchni naszych ciał, ponieważ są to etykietki wymierzone przeciwko nam. Nie chodzi o to, żeby ich zupełnie przestać używać – mogą być z wielu powodów, także politycznych, przydatne. Ale nie powinno się w nie wierzyć. Nie powinno się starać wypełnić oczekiwań w nich zawartych, ponieważ dzieje się to kosztem wygłuszania naszych pragnień, zamykania sobie wielu możliwości, które pozwoliłyby nam być szczęśliwszymi. Queer to nie jest kolejna nazwa „osób LGBT“, bardziej modna, bo mniej zrozumiała. To strategia bycia poza kategoriami, bycia na przekór tym kategoriom. Polityka queer Jak twierdzi Jacek Kochanowski, polityka queer oznacza budowanie ruchu społecznego na rzecz tego, co nienormatywne, ruchu opartego nie na sojuszu „zdefiniowanych tożsamości“, ale koalicji tych wszystkich, którym bliska jest wizja społeczeństwa opartego na odmienności i różnicowaniu. Polityka queer to także polityka walki o przejęcie wiedzy: wykazująca uwikłanie wiedzy – wiedzy naukowej, ale także medialnego obrazu rzeczywistości – w procedury przemocy [wynikającej z tego, że rzeczywistość oparta na restrykcyjnych normach represjonuje jednostki, które się w tych normach nie mieszczą – przyp. E.T.]. Dlatego polityka queer to wkraczanie w przestrzeń akademicką, organizowanie kursów, konferencji i szkoleń wprowadzających do rewizji humanistyki z perspektywy queer, ujawnianie procedur służących normatywizacji w szkołach różnego stopnia i przeciwdziałanie im, to budowa alternatywnych źródeł wiedzy, alternatywnych mediów. Polityka queer to także wprowadzanie kuriozalności do codzienności i rozbrajanie lęku przed nią, to jawność, widzialność i słyszalność odmienności, to świadome afiszowanie się z tym, co kuriozalne, po to, by przestrzeń publiczna nie była zarezerwowana dla tego, co właściwe i usankcjonowane, ale by stała się domem dla wszystkich. Polityka queer to także zmiana prawa na takie, które sprzyja różnorodności i nie sankcjonuje wybranych sposobów życia jako bardziej wartościowych, ale sprzyja odmienności i chroni odmienność przed normatywnym atakiem. (...) Przedtem jednak musimy zacząć chcieć i umieć być kuriozalnymi, odrzucić postawione przed nami wezwania do normalności, także normalności środowiskowej – normalności lesbijskiej, normalności gejowskiej itp. Największy wysiłek należy zatem do każdej/każdego z nas. Chodzi o to, co zwykle: by uwolnić swój umysł od normatywnych kategorii. Queer your mind!


Dr Jacek Kochanowski – socjolog i filozof, publicysta. Zajmuje się socjologią queer i gender, socjologią i filozofią kultury, socjologią wiedzy, jest komentatorem prac Michela Foucaulta, włącza do teorii społecznej wątki dekonstrukcjonizmu.
Dr Tomasz Basiuk – adiunkt w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego oraz dyrektor Ośrodka. Opublikował szereg artykułów i współredagował trzy prace zbiorcze z dziedziny queer studies.

Opracowała: Ewa Tomaszewicz Rysunek: Monika Rak

Zródło:Replikahttp://replika.kampania.org.pl/index.phpoption=com_content&view=article&id=271:queer-your-mind&catid=121:spoeczestwo&Itemid=142

20 maja 2010

genderqueer


Lidia Krawczyk, Wojtek Kubiak, I. i L.

Wojtek Kubiak (ur. 1978, Kraków), Lidia Krawczyk (ur. 1979, Kraków) pracują razem od około ośmiu lat, chociaż wspólne projekty zaczęli realizować dopiero niedawno (od 2004 roku). Wojtek Kubiak jest absolwentem Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Od 2003 roku jest asystentem w macierzystej uczelni. W 2004 roku otrzymał Grand Prix w drugiej edycji Triennale Młodego Malarstwa im. Mariana Michalika w Częstochowie. Był nominowany do konkursu im. Eugeniusza Gepperta i nagrody „Arteonu”. W 2007 roku otrzymał Stypendium Grazelli. Lidia Krawczyk jest absolwentką Instytutu Sztuk Audiowizualnych oraz Podyplomowych Studiów Gender na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zajmuje się feministyczną krytyką i historią sztuki. Jest redaktorką naczelną internetowego pisma teksty.bunkier.art.pl. Pracuje w Bunkrze Sztuki w Krakowie. Za wspólnie zrealizowany projekt Pasywne. Więzy rodzinne zostali wyróżnieni na Triennale Malarstwa Rybie Oko 4 w Słupsku. Razem brali udział do tej pory w kilkunastu wystawach, wśród nich między innymi: Jeune Création Européenne, New Talents in the European Art Scene, Biennale Itinèrante D’Art Contemporain, Montrouge, Francja, 2007; (im)mortal love, Supermarket sztuki IV, Warszawa, 2007; Pasywne. Więzy rodzinne, Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk, 2007; Re(ko)nesans malarstwa, Górnośląskie Centrum Kultury, Katowice / Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk, 2007; Idolatrie, Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa, 2007; Wymazywanie, Galeria Krytyków Pokaz, Warszawa, 2007; Pasywne. Więzy rodzinne, galeria nova, Kraków, 2006; Wiedźma Ple Ple. Pofeministyczne trawestacje tego-co-kobiece, Galeria DLA, Toruń / Galeria Klimy Bocheńskiej, Warszawa, 2006; Forma jest pustką - pustka jest formą, GCK, Galeria Sektor I, Katowice / Bałtycka Galeria Sztuki Współczesnej, Słupsk, 2006; Niezawodni, galeria nova, Kraków, 2005.
źródło: http://www.unigender.org/?page=biezacy&issue=02&article=08

My gender is queer

18 maja 2010

Jestem queer...jeśli już muszę kimś być

Jeśli już muszę kimś być, jestem queer. Coś między człowiekiem i lalką, kobietą i mężczyzną, szatanem i aniołem, osobą o białej i osobą o czarnej skórze, optymistką i pesymistą, prawowiernym i heretyczką, nauczycielką i uczniem, sumiennym pracownikiem i anarchistką, męczennicą i buntownikiem, brunetem i blondynką, grafomanką i geniuszem, naukowcem i wariatką, lesbijką i gejem, hetero- i homoseksualistą. Jestem w miejscu, którego nie ma. W miejscu, które nie pozwala na zachowanie iluzyjnej nadziei, że schematy, które stworzono, żeby ułatwić segregację, są prawdziwe. W miejscu, gdzie jasne staje się, że tożsamości to jedynie sztuczne twory, mogące rozpłynąć się na wietrze jak mgła.
Fragment tekstu Marzeny Lizurej, "Jestem queer, jeśli już muszę kimś być" "PRO ARTE", NR 18, 2003.


17 maja 2010

Queerowanie po polsku


Tomasz Basiuk

PEDAŁ, LESBIJKA, ODMIENIEC : QUEER NATION KOCHAJĄCYCH INACZEJ
Chcę zastanowić się nad przekładalnością, a zarazem przystawalnością teorii, terminologii i praktyki queerowej do kontekstu polskiego. Queer theory w Polsce jest obiektem zainteresowania osób zwykle dość młodych, związanych ze środowiskiem akademickim i zorientowanych we współczesnej humanistyce. Temat jest słabo znany lub wręcz nieznany w szerszych kręgach, co może być stanem przejściowym, ale mogą też być powody, dla których queerowanie znacząco się u nas nie rozszerzy, i być może warto się nad nimi zastanowić.
D. K. Balejko zadaje trafne pytanie pod adresem teoretyków, a zwłaszcza Butler komu wolno tego terminu używać? Czy uczynienie auto-etykiety z pejoratywnego terminu przez grupę pierwotnie nim napiętnowaną oznacza, że odtąd tylko tej grupie wolno go używać w nowym, odwróconym znaczeniu? Czy innym użyciom w ogóle można zapobiec? W jaki sposób rozróżnić między użyciem pejoratywnym a odwróconym? Czy na powstałe zamieszanie semantyczne i emocjonalne, którego zapewne nie da się uniknąć, rzeczywiście można przystać? To nie muszą być pytania tylko teoretyczne, zwłaszcza jeśli zastanowimy się nad polskim przekładem terminu queer.
Pamiętajmy, że termin queer w kontekście teoretycznym w ogóle nie wymaga tłumaczenia na polski (wszyscy zajmujący się teorią queer w Polsce używają terminu angielskiego). Myśląc o tłumaczeniu myślimy przede wszystkim o kontekście politycznym, o funkcjonowaniu kategorii queer i odpowiadającego jej polskiego terminu w dyskursach nienormatywnej seksualności, w publicznych wystąpieniach z nią związanych, w tytułach artykułów, w audycjach radiowych i telewizyjnych, na transparentach, etc.
Zacznę od krótkiego przeglądu state of the art, czyli od inwentaryzacji. Oprócz opisowego na przekór spotkałem się z dwoma innymi przekładami. Słowo odmieniec, które wydaje mi się trafną propozycją translatorską w kontekście queer theory, podsunął mi Jerzy Krzyszpień, a niedawno znalazłem je w artykule Andrzeja Osęki w Gazecie Wyborczej, gdzie pojawia się w zbliżonym znaczeniu. Słowo to, kojarzące się z transgresją i wykluczeniem, o dość wyraźnym negatywnym zabarwieniu, ale nie wulgarne, ma też swoją tradycję w polskiej humanistyce (Maria Janion). Z kolei w wydanej niedawno po polsku Teorii literatury Jonathana Cullera w tłumaczeniu Marii Bassaj napotykamy termin teoria pedalska. Ten nieco zaskakujący przekład również ma swoją tradycję: w tłumaczeniu Pawła Lipszyca powieść Williama Burroughsa Queer zatytułowana jest Pedał, co nie budzi tu wątpliwości między innymi dlatego, że powieść ta została napisana w latach 50-tych, kiedy w ogóle nie było queer theory. Są oczywiście inne możliwości, np. słowo perwert (tak jak przekręcone nazwisko profesora z powieści Malcolma Bradbury'ego Rates of Exchange), ale dotąd nie widziałem, żeby ktoś użył w druku jako przekładu terminu queer innych słów niż odmieniec i pedał.
Te dwa terminy różnią się między sobą na kilka sposobów. Jedna różnica między pedałem i odmieńcem jest ta, że słowo pedał po polsku kojarzy się wyłącznie z homoseksualnym mężczyzną, a nie z kobietą, ani z żadną inną kategorią nienormatywnej seksualności. Nawiasem mówiąc, to samo dotyczy słowa gej, które po angielsku (gay) może oznaczać kobietę lub mężczyznę. Dla teorii queer takie semantyczne wykluczenie kobiet jest właściwie nie do przyjęciapodobnie jak nie do przyjęcia byłaby teoria lesbijska wykluczająca mężczyznco mocno przemawia za słowem odmieniec.
Druga różnica to że teoria pedalska brzmi bardziej wulgarnie i nawet obraźliwie. Obsceniczność angielskiego queer plasuje się chyba gdzieś pomiędzy polskimi słowami pedał i odmieniec, ale tego nie sposób jednoznacznie rozstrzygnąć, a nawet gdyby było można, i tak pozostaje kwestia wyboru właściwszego terminu. Wraca pytanie zadane przez Balejko czy użycie tego słowa inaczej niż na przekór i w charakterze auto-etykiety (a nie wobec drugiej osoby lub grupy) jest w ogóle dopuszczalne? Czy subwersywne użycie języka skutecznie chroni przed zranieniem? Czy ta praktyka językowa nie jest zbyt bolesna? Z pewnością pytania te są nie mniej ważne na gruncie polszczyzny, gdzie pojawiają się po raz pierwszy. Zwróćmy jednak uwagę, że użycie w angielskim słowa queer jest w swej intencji prowakacyjne i wiąże się z polityczną taktyką wykrzykiwania swych racji w twarz przeciwnikowi („in your face), co świetnie ilustruje hasło przytoczone przez Joannę Mizielińską: We are here, we are queer, get fucking used to it! Prowokacyjny charakter tego terminu wiąże się z proweniencją ruchu Queer Nation, który wyrósł z ACT-UP, stworzonego m.in. przez amerykańskiego dramaturga Larry'ego Kramera i zamierzonego jako ruch czynnego oporu wobec bierności władz milcząco przyzwalających na wymieranie chorych na AIDS. To agitacyjne użycie słowa queer poprzedziło i umożliwiło jego przejęcie przez teoretyków queerodwrócenie dyskursu najpierw nastąpiło na ulicy, a dopiero później w salach seminaryjnych. U samych początków swej politycznej kariery słowo queer posługiwało się swą wulgarnością w sposób agresywny, i jakkolwiek groteskowość kolokacji queer nation musiała być zamierzona, to miała to być groteskowość przestraszająca. Słowo queer zawierało w sobie anatemę, jaką obłożony został syndrom AIDS i konotowało podobne zagrożenie dla zdrowia i życia (przynajmniej moralnego), a jednocześnie przesuwało nosicieli etykiety z pozycji ofiary również na pozycję atakującego. Za użyciem tego słowa stoi sprzeciw wobec typowo mieszańskiego zakłamania i milczącego przyzwolenia na zbrodnię (odmowa niesienia pomocy, nieinformowanie opinii publicznej o zagrożeniu wirusem HIV, nieprzeznaczanie środków na badania naukowe nad HIV i AIDS, zgoda na dyskryminację i na przemoc wobec gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów) za użyciem tego słowa stoi gniew. To wszystko przemawia za słowem pedał, ale pojawia się pytanie, czy obecna sytuacja w Polsce pozwala na podobny zabieg retoryczny, a także kto i po co miałby go wykonać.
W Polsce pewną karierę zrobiło hasło kochający inaczej, które znajdujemy między innymi w tytule znanego czasopisma. Hasło to podkreśla różnicę, ale odwrotnie niż queer nation, kolokacja kochający inaczej nie przestrasza, lecz łagodnie przekonuje: że chociaż inaczej, to jednak kochają, przez co nie różnią się zasadniczo od innych kochających. Być może jednak hasło to da się odczytać ze znacznie silniejszym naciskiem na inaczej (przez odwróconą analogię do spostrzeżenia, że w queer nation jednak jest nation, czyli zaznaczenie pewnej zbiorowości, a nie tylko samej różnicy), czyli że tkwi w nim jakiś prowokacyjny, bardziej queerowy potencjał: projekt okładki czasopisma podkreśla słowo inaczej, a zawarte w nim treści dotyczą różnych mniejszości i praktyk seksualnych, chociaż większość artykułów i zdjęć przeznaczonych jest dla gejów. Kasia Nosowska doceniła prowokacyjny charakter tego hasła włączając je do piosenki: A co, jeżeli kocham inaczej... Być może queer po polsku to właśnie kochający inaczej, ale jeśli tak, to prowokacyjny, wyzywający charakter tej kategorii będzie istotnie osłabiony w stosunku do angielskiego odpowiednika bardziej jeszcze niż w przypadku odmieńca.
TOŻSAMOŚĆ I KOALICJANCI, CZYLI STRATEGIA DLA POLSKI
Za różnicami terminologicznymi kryją się różnice w podejściu do tożsamości. Chodzi o różnice ontologiczne, a zarazem polityczne. O ile polskich gejów i lesbijki w niewielkim chyba stopniu zaprząta ważne niegdyś pytanie o przyczyny homoseksualizmu, to sama kategoria homoseksualisty nie jest przedmiotem dyskusji. Przedmiotem dyskusji jest raczej miejsce osób homoseksualnych w społeczeństwie, ich problemy, możliwości samorealizacji, itd. Natomiast kategoria queer podaje w wątpliwość samą zasadność myślenia, że homoseksualiści są na świecie. Weźmy pewien przykład, który niedawno uświadomił mi różnicę między queer i gay. Kilka miesięcy temu uczestniczyłem w ciekawym spotkaniu poświęconym Karolowi Szymanowskiemu. Zapowiadający prelekcję gospodarz spotkania podkreślił, że oto mamy do czynienia z wzorcem pozytywnym dla współczesnych gejów. W zdaniu tym wyraża się pewne nastawienie do homoseksualizmu bardzo zresztą pozytywne i pozbawione homofobii które jednak w żaden sposób nie kwestionuje tożsamości homoseksualnej. Homoseksualista jest homoseksualistą i ta tożsamość (orientacja) seksualna jest dlań podstawowa. Ewentualne inne preferencje seksualne są na drugim miejscu wobec faktu pierwszorzędnej wagi, że osoba homoseksualna wybiera partnerów seksualnych tej samej płci. Podstawowym zadaniem osoby homoseksualnej jest akceptacja własnej seksualności i czerpanie z niej satysfakcji (co konotuje słowo gay). Zwykle uważa się, że do osiągnięcia tego celu konieczne jest ujawnienie własnego homoseksualizmu, przyznanie się do niego nie tylko przed sobą, ale przed innymi (wybranymi) osobami, czyli tzw. coming-out. Mówiąc w pewnym uproszczeniu, stawiający Szymanowskiego za wzorzec pozytywny miał na myśli to, że kompozytor nawiązał w swej muzyce do motywów, które wyrażały jego preferencje seksualne, że w ten sposób wyraził swoją naturę i przez to stał się szczęśliwszy, oraz że zastosowane przez niego środki autoekspresji spotkały się z akceptacją, a więc znalazł dla swojego homoseksualizmu miejsce w sferze publicznej.
Tego rodzaju otwartość i samoakceptacja, a także działania zmierzające do akceptacji homoseksualizmu przez społeczeństwo mają z pewnością nieocenioną wartość. Jednocześnie należy zauważyć, że kategoria queer działa według nieco innej logiki, albo że w sensie logicznym idzie dalej niż postawa samoakceptacji. Queer zaburza samą opozycję między homo- i heteroseksualizmem, kwestionując pierwszeństwo płci przed innymi cechami partnera seksualnego. Powszechnie uznawane pierwszeństwo podziału na hetero- i homoseksualizm wynika stąd, że jedną z najsilniejszych norm seksualnych jest nakaz wyboru partnera lub partnerki płci przeciwnej. Wykroczenie przeciw tej normie jest o wiele mocniej napiętnowane niż przekraczanie innych, pomniejszych norm odnoszących się do seksualności. Niemniej logika queer kwestionuje sens kategorii homo i hetero. Na przykład uważająca się za lesbijkę Pat Califia wyznaje, że woli seks sado-masochistyczny z mężczyzną-gejem niż tradycyjny, miękki seks (vanilla sex) z kobietą. Oznacza to, że płeć drugiej osoby nie jest jedynym, ani nawet najważniejszym kryterium doboru partnera, ponieważ ważniejsze dla niej jest zainteresowanie partnera lub partnerki tzw. sceną S/M. Jednocześnie dokonywany przez nią pozornie paradoksalny wybór mężczyzny-geja, a nie mężczyzny heteroseksualnego, podkreśla, że u partnera/partnerki pożądane jest zerwanie z samą ideą normy seksualnej, normy zdefiniowanej w naszym społeczeństwie przede wszystkim jako bycie osobą heteroseksualną. Mamy tu różnicę wewnątrz różnicy zalążek elastycznej tożsamości queerowej, na którą składa się szereg cech odróżniających ją od innych, normatywnych wyborów.

Logika tożsamości queerowej nie wyklucza osób angażujących się przeważnie lub nawet wyłącznie w relacje heteroseksualne, jeżeli pod innym względem ich wybory są niezgodne z normą seksualną. Pojawia się nawet pytanie, czy tę teoretyczną granicę można przesunąć jeszcze dalej i powiedzieć, że queer są wszyscy, którzy nie uznają normy seksualnejnawet jeżeli ich upodobania są z tą normą zbieżne? Może w idealnym świecie wszyscy ludzie są queer? Może również taki utopijny sens kryje się pod hasłem queer nation? Opcja queerowa wydaje się asymptotycznie zbieżna z postawą liberalną, uniwersalizmem wolności seksualnej. Mimo że w praktyce ruch queer nation nie jest aż tak szeroko zdefiniowany, nawet próba zgrupowania różnych nienormatywnych seksualności pod jednym sztandarem napotyka na opór grup, które czują się w tej koalicji zepchnięte na margines. Różnice między najpilniejszymi politycznymi celami gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transseksualnych i innych są często na tyle znaczące, że koalicja queerowa ma szanse powodzenia tylko w niektórych konkretnych działaniach wspólnych dla tych różnorodnych grup, a także w dążeniu do zmiany ogólnego nastawienia do norm seksualnych.
Trudno dziś zdecydować, czy ten szeroki charakter idei queerowej okaże się na gruncie polskim jej siłą, czy słabością. Dziś przede wszystkim idea ta jest narażona na barierę niezrozumienia. Kategoria queer nie jest dobrze zakorzeniona i nie jest dobrze znana nawet w środowisku działaczy gejowskich i lesbijskich. Nie wiadomo też, na jakie konkretne działania mogłaby się przekładać. Czy na przykład z pozycji queer można skutecznie domagać się wprowadzenia konstytucyjnego zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną? Czy taki postulat w ogóle byłby dla queerowców pożądany? Być może zamiast o orientacji woleliby mówić preferencjach, lub wręcz o wyborach, ponieważ terminy te zakładają większą elastyczność. A może (hipotetyczni dziś) queerowi koalicjanci uznaliby taki zapis za niepotrzebny, uważając, że ważniejsze są szczegółowe rozstrzygnięcia prawne dotyczące np. dziedziczenia, wspólnoty podatkowej, adopcji, itp.
Ale nawet z tych hipotetycznych rozważań przebija inny problem, który jest jeszcze bardziej podstawowy: jest nim słabość polskich środowisk i ruchów gejowskich i lesbijskich, widoczna w działaniach społecznych i politycznych, samoorganizacji, samopomocy, itp. Ruch queer w Stanach Zjednoczonych wyrósł na gruncie istniejącego ruchu gejowskiego, mimo że uformował się w opozycji do niego i na fali krytyki jego słabości w obliczu zagrożenia AIDS. W Polsce nie ma podobnego gruntu w postaci istniejącego i widocznego aktywizmu i nie ma tradycji oddolnych inicjatyw politycznych. Nie ma też oczywistej zgody co do pożądanych celów działania, ani presji wynikającej z poczucia silnego zagrożenia. Oczywiście sytuacja ta może ulec zmianie, ale obecnie ruchy gejowskie i lesbijskie w Polsce odwzorowują ogólną słabość pozarządowych organizacji non-profit, a zaangażowanie osób, których mogłyby dotyczyć, jest znikome. Kilka lat temu na mainfestację gay pride w Warszawie przyszły dwie czy trzy osoby w maskach na twarzy. Później manifestacje te już się nie odbywały; zastąpiły je zamknięte imprezy. Z kolei w dniu, w którym piszę ten artykuł, w znanym warszawskim lokalu gejowskim odbędzie się koncert z okazji Światowego Dnia Walki z AIDS. Informacje o tym podało radio oraz Gazeta Stołeczna. Oczywiście lokal nie został przedstawiony szerokiej publiczności jako gejowski. Czy należy uznać to za sukces, porażkę, sukces połowiczny?

Jeżeli kategoria queer zostanie w tych warunkach w ogóle zauważona, mogłaby w pierwszej kolejności posłużyć za pretekst do dyskusji nad obecną sytuacją. Rozważanie politycznych funkcji kategorii queer najlepiej rozpocząć od rozpoznania tych praktyk politycznych, którym ruch queer się przeciwstawił. W Stanach Zjednoczonych nacisk na afirmację własnej tożsamości homoseksualnej (a więc ruch gejowski, a także lesbijski, przed squeerowaniem) odwzorowuje polityczne funkcje tożsamości etnicznej (wcześniejszy ruch homophile wzorował się na teorii walki klasowej, która jednak została zdyskredytowana w Ameryce w okresie zimnej wojny). Mniejszości etniczne domagają się równych praw, a niekiedy także pewnych przywilejów mających naprawić skutki braku równych praw w przeszłości. Stosują przy tym strategie asymilacyjne, tzn. podkreślają, że członkowie mniejszości są takimi samymi obywatelami, jak wszyscy inni, a jednocześnie budują grupy politycznego nacisku, na przykład wystawiając kandydatów i dyscyplinując członków mniejszości do wspólnego głosowania w wyborach. Tego rodzaju taktyka, typowa na amerykańskiej scenie politycznej, gdzie ścierają się racje różnych grup etnicznych, opiera się na przekonaniu, że w jedności siła. Dlatego tożsamość mniejszości buduje się poprzez ujednolicenie cech i eliminację różnic, przez co niewystarczająco dopasowani przedstawiciele mniejszości mogą paść ofiarą dyskryminacji ze strony większości tejże mniejszości, decydującej o jej charakterze. Znana jest na przykład homofobia cechująca środowiska czarnych Amerykanówczęścią mitu tej grupy etnicznej jest przekonanie, że czarni Amerykanie płci męskiej to prawdziwi mężczyźni, w związku z czym Afro-Amerykanie nie mogą tolerować homoseksualizmu we własnym gronie. Przekładając tę logikę polityczną na realia osób o nienormatywnych preferencjach seksualnych należy powiedzieć, że ruch queer przeciwstawia się podobnym wykluczeniom, dokonywanym na przykład wobec osób biseksualnych (postrzeganych jako nie całkiem homoseksualne albo uciekające przed swoją prawdziwą tożsamością), osób transseksualnych, itd. Jednocześnie naraża się na zarzut obniżonej skuteczności politycznej.Wewnątrz ruchu queer toczą się rozmaite spory. Z jednej strony obrońcy modelu etnicznego wskazują, że kategoria queer pomija istotne różnice, np. konkretne potrzeby osób transseksualnych, i że w gruncie rzeczy tożsamość queer jest zakamuflowaną wersję tożsamości gejowskiej, która się uniwersalizuje i narzuca wszystkim mniejszościom seksualnym. Z drugiej strony niektórzy działacze gejowscy uważają, że uznając wagę różnicy nie należy zapominać o grupowej tożsamości np. tożsamość mężczyzn odczuwających pociąg seksualny do innych mężczyznktóra jest konieczna, by skutecznie domagać się swoich praw na forum współczesnej polityki. Sytuacja w Ameryce jest więc dość skomplikowana i nie jest jasne, czy przystaje ona do rzeczywistości polskiej. Jeżeli uznać, że ruch queer wyrósł na gruncie ruchu gejowskiego wzorującego się na tożsamości etnicznej oraz że ukształtował się w opozycji do niego, to nie wiadomo, czy scenariusz ten da się u nas powtórzyć. Po pierwsze, nie wiadomo czy funkcjonujący w Polsce model tożsamości w odniesieniu do preferencji seksualnych jest rzeczywiście „etniczny. Bezpośrednich odwołań do etniczności w ogóle w nim nie ma, zresztą ich użyteczność byłaby wątpliwa, skoro we współczesnej Polsce nie ma tradycji walki o prawa mniejszości etnicznych, a napięcia etniczne w przeszłości oraz w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej rzadko znajdowały rozwiązania, które uznać by można za pożądany cel polityczny. Uwewnętrzniony przez polskich gejów i lesbijki model tożsamości homoseksualnej może być etniczny (choć w nieuświadomiony sposób), ale wcale nie musi. Nie można wykluczyć, że jest bliższy kategoriom queerowym, niż zwykło się przypuszczać. Hybrydyczna tożsamość queerowa ma w Polsce swoich zwolenników (przeważnie znawców queer theory). Często są to osoby, które nie czują się dobrze wpisane w zbyt jednolite ramy tożsamości grupowej. Chociaż jest ich niewiele, ta niska liczebność może się oczywiście zmienić, zwłaszcza że w szkołach i na uniwersytetach coraz wyraźniej rysuje się dwoistość postaw i wyglądu: są grzeczne dzieci ubrane po bożemu i są różne style alternatywne, a wśród nich pewna otwartość na kwestie tożsamościowe w ogóle, włączając w to refleksję nad własnymi preferencjami seksualnymi i konsekwencjami tych i innych wyborów dla sposobu, w jaki określa się własną tożsamość. Taka otwartość i refleksyjność staje się modna, chociaż trudno powiedzieć, że to już obowiązujący styl. Nie można jednak wykluczyć, że tzw. niewidzialna ręka rynku pociągająca za tzw. dźwignię handlu skutecznie rozpowszechni w Polsce postawy zaimportowane z Zachodu (albo przynajmniej pewne zewnętrzne ich oznaki), dostarczając sposobów i środków młodzieży chętnej, by kontestować zastane normy i wartości. Nie liczyłbym tu na same dobre intencje reklamodawców, ale na to, że tworzone przez nich sugestywne przekazy dostarczają różnorodnych wzorców, wytwarzając obszar znacznej swobody działań symbolicznych. Obszar ten powiększa się ze względu na coraz powszechniejszą znajomość języków obcych, podróże, kontakty zawodowe za granicą, itd. Mówiąc bardziej ogólnie, zapowiedziane przez profesor Marię Janion przechodzenie od paradygmatu romantycznego do fantazmatycznego oznacza nie tylko zmianę tożsamości, ale zmianę samej struktury tożsamości: jest to przejście od tożsamości trwałej, domagającej się odkrycia i możliwie jednoznacznej ekspresji, do tożsamości płynnej, domagającej się ciągłego podejmowania wyborów i wielokrotnych aktów autokreacji.Naturalnym miejscem swobodnej autokreacji są ulice miast, uniwersytety, galerie sztuki, kluby. W Polsce niewiele jest miejsc, gdzie można manifestować wybory wychodzące poza przyjęte normy. Klubów i lokali gejowskich i lesbijskich jest niewiele, i tylko w dużych miastach. Ośrodków, w których odbywają się np. spotkania dyskusyjne jest jeszcze mniej, a niektóre z nich są permanentnie zagrożone utratą lokali, między innymi ze względu na fatalną kondycję finansową. Nie ma w ogóle dzielnic licznie zamieszkiwanych przez geje i lesbijkii nie będzie, dopóki ceny mieszkań zasadniczo nie zbliżą się do zasobności naszych portfeli. Co prawda dzięki temu nie powstają tzw. gejowskie getta, ale jednocześnie jesteśmy pozbawieni przestrzeni, w której mogłaby tworzyć się grupowa tożsamość osób określających się jako homoseksualne, i które mogłyby stanowić swoisty azyl, zwłaszcza dla młodych ludzi zmagających się ze swoimi „odmiennymi skłonnościami. Ich sytuacja jest wyjątkowo trudna, bo zwykle nie mają dokąd udać się ze swoim problemem. Jednak czy te trudne warunki pomogą nam „przeskoczyć etap silnej tożsamości grupowej i przejść bezpośrednio do jakiejś odmiany tożsamości queerowej?Jedną z kilku poważnych przeszkód w rozpowszechnieniu się idei queerowych w Polsce jest małe otwarcie na kategorię gender (nb. też brakuje polskiego terminu). Z pewnością nie byłoby queer theory bez gender. Uświadomienie kulturowych uwarunkowań płci i seksualności, ich odnaturalnienie to sam początek drogi. Na szczęście pojawiły się przekłady niektórych podstawowych tekstów (m.in. Historia seksualności Michela Foucault), na Uniwersytecie Warszawskim powstał kierunek gender studies, a na Uniwersytecie Wrocławskim odbywają się spotkania poświęcone tej problematyce. Niestety, kategoria gender nie jest na co dzień obecna w publicznym dyskursie, i co gorsza, nie funkcjonuje na równych prawach z innymi ideami. Ale na 8-marcową manifestację feministek przyszły o wiele więcej niż trzy osoby, a poza tym miały na sobie peruki, a nie maski. Queerowcy powinni chyba zawrzeć koalicję z genderowcami, czyli z feministkamiktóra to koalicja ma oczywiście swoje tradycje. Pomijając rozważania teoretyków, wskazał na nią m.in. Edmund White w eseju Kultura seksualna przedrukowanym w Literaturze na świecie, a w zeszłym roku zilustrował Pedro Almodóvar filmem Wszystko o mojej matce, który zadedykował ...kobietom, które grają, mężczyznom, którzy grają i stają się kobietami...


Źródło : TEKST UKAZAŁ SIĘ W "FURII PIERWSZEJ", FEMINISTYCZNYM CZASOPISMIE LESBIJSKIM (SERIA "GENDER STUDIES", GRUDZIEŃ 2000/ http://www.nts.uni.wroc.pl/tv.html

17 maja - Dzień walki z homofobią i transfobią


14 maja 2010

Przykrywka żeńsko-męska

"W każdej ludzkiej istocie zachodzi chwiejność między jedną płcią a drugą i często tylko strój pozwala zachować pozór męski lub niewieści, a pod spodem kryje się coś wręcz przeciwnego niż na wierzchu."
Virginia Woolf, Orlando

If queer theory were my lover...

(Gdyby teoria queer była moim kochankiem)Nathan Long A version of this paper was given at the Parameters of Desire conference in Bielsko-Biala, Poland, June 8-11, 2003.

STRESZCZENIE: Poniższy tekst powstał w oparciu o wystąpienie na konferencji queerowej „Parametry pożądania”, która odbyła się w Bielsku-Białej w dniach 8-11 czerwca 2003 roku. „Gdyby teoria queer była moim kochankiem” stanowi próbę analizy roli teorii queer w Akademii przy wykorzystaniu i połączeniu różnych gatunków i technik, takich jak wypowiedź osobista, esej akademicki, pytania, humor, performance oraz alegoria. W pracy tej autor, zajmując antyinstytucjonalne stanowisko, przygląda się wpływowi Akademii na jednostki, które w niej funkcjonują; relacji, w jakiej my, teoretyczki i teoretycy queer, ustawiamy się do naszej odmienności oraz teorii. Stara się on również odpowiedzieć na pytanie, czy celem teorii queer jest akceptacja w strukturach Akademii, czy raczej powinna ona dążyć do podważenia statusu quo Akademii.

W maju - queer!